czwartek, 26 lutego 2015

Rozdział 16



Widziałam jak dłonie Harrego zaciskają się w pięści. Kostki zsiniały, a oczy zapłonęły żywym ogniem.
 
 Oderwał mnie od Bruna silnym, stanowczym, a mimo wszystko troskliwym szarpnięcie. Ocknęłam się z transu i pobiegłam pod gabinet dyrektora. Nie mogłam patrzeć jak dwie tak bliskie mi osoby sprawiają sobie ból. Choć wiem, że to ja zadaje im obu prawdziwe cierpienie. Mijałam popiskujące uczennice i zadowolone z sensacji pierwszaki. Dotarłam pod drzwi dyrektora. Oparłam się o ścianę i zsunęłam w dół. Drobne kropelki spływały po moich policzkach. Westchnęłam głęboko i wzięłam się w garść. Po paru sekundach nie było nic widać. Pojawiła się Meg. Ją też przerasta  ta cała sytułacja. Ja i oni… przeciw sobie. Wszystkim sprawiam ból i wszyscy sprawiają go mi. Mniejsza z tym, inny rozdział poświęce mej przeszłości. No więc, Megi zapukała i po chwili weszła do gabinetu po czym niemal natychmiast wyszła razem z dyrkiem. Tak się śpieszył, że nawet mnie nie zauważył. Zostawił nawet niedomknięte drzwi. Wślizgnęłam się do środka i… stanęłam na środku nie wiedząc co dalej. Rozejrzałam się po pokoju i postanowiłam, że zacznę od… barku! Podbiegłam do szklanej szafki i zaczęłam grzebać w butelkach. Nagle zauważyłam flaszeczkę z napisem „na kontrolera”. Wyjęłam ją i upiłam łyka, sporego łyka
 
. Odłożyłam flaszkę na miejsce i postanowiłam poszukać tych kluczy. Nie było to takie trudne bo wisiały na małym haczyku przy biurku. Wzięłam je i sprawdziłam podpis „piwnica B” to chyba jasne. Pobiegłam natychmiast na miejsce bójki. Po chwili podeszłam do Meg mijając dyrektora. Chyba był zły, bo odszedł bez słowa.- udało się – wydyszałam zziajana.
-Musimy się nimi zająć-westchnęła. Od razu się za to wzięłam. Podeszłam do Harrego i Bruna. Wzięłam ich obu pod ramie i poprowadziłam do pokoju Hazzy. Niestety po drodze spotkałam… Caspra.- co to miało być bro?- warknął. Chwycił go za kark i zabrał do reszty watahy. Popatrzyłam na loczka i westchnęłam. Weszliśmy do pokoju. Nikogo nie było. Posadziłam go na łóżku i pochyliłam się nad jego twarzą.- kochanie, za może godzinę będę jak nowy.
- tak na pewno. Nie masz pojęcia o regeneracji. Jesteś początkującym wampirem.
- No dobra. Ja jeż nic nie mówię.- pochyliłam się znowu i zaczęłam oglądać jego wargę. On pociągnął mnie delikatnie tak, że nasze usta się spotkały. Delikatnie chwycił mój podbródek, a drugą ręką posadził moją nogę na swoim udzie. Usadziłam się wygodnie  i wplotłam mu palce między włosy. Nasze języki się spotkały i…- co to?- zapytał odrywając się ode mnie.
-Yyy… to…
- alkohol? Serio? Niewyżyta dziewczynka. Papierosy, alkohol. To forma buntu?
- Nie tylko…- nie skończyłam, bo najwidoczniej niegrzeczna ja pociągam go jeszcze bardziej. Chwycił moją koszulkę i jednym ruchem ją zdjął. Chciałam protestować, ale jak tu protestować z czyimś językiem w ustach. No cóż, dopasowałam się do jego tempa i po chwili jego koszula leżała obok mojej. Na podłodze. Poczułam jak jego wielkie dłonie zaciskają moje… po prostu macał mój biust. Położył się, a ja wraz z nim. Zaczął poruszać biodrami w taki sposób, że miałam ochotę krzyczeć. Matko, jaki on musiał być w moim wieku jeśli tak potrafi. Poruszał się coraz szybciej, a jego spodnie robiły się coraz ciaśniejsze. Miałam ochotę rozpiąć mu spodnie i… no po prostu już chciałam by to zrobił, ale chyba jeszcze nie dziś.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz