czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 26



Otworzyłam ją gdy nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękaw.- Ciociu, ja chce stąd iść.- Książka może poczekać. Wzięłam ją na ręce i wyszłam ze zrujnowanej biblioteczki. Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam w stronę naszego pokoju. Na korytarzu minęłam śpieszącego się gdzieś dyrka. Chyba był zmartwiony, a może zły. Nawet nie zauważył małej. Weszłam do pokoju- Mamuuusia!!!- Ida wyciągnęła łapki w stronę Megi.- Dobrze się czujesz?- powiedziałam nieco zmartwiona, ale ja wiem co robili z Aronem.- Tak, wszystko jest dobrze. Jakaś chwila niemocy mnie ogarnęła, to tyle.- tak, a potem napływ energii. Mimo wszystko ja widzę, że słabnie.- Jesteś pewna?
-Tak, jestem.- dobra wierzę. Zadzwoniłam do Bruna.- Hej maleńka.- usłyszałam jego kojący głos.- Co tam?
-U mnie oki, a u ciebie?
- U mnie trochę nudnawo. Rosy, ty wiesz, że cie kocham. Wiesz, że jestem w stanie zaakceptować twoje… niezdecydowanie, ale rozłąki z tobą nie zniosę. Ten twój… Ideał powinien wkońcu zrozumieć, że też jestem twoim facetem.

 
- On to rozumie, ale niestety jestem za drobna by siedzieć na kolanach obydwu.
- Rose ja nie żartuje. Działasz na mnie jak pełnia, nie jestem pewien jak długo wytrzymam. Wiedz, że jeśli jedyną przeszkodą jest on, zabiję go!
- Co ty wygadujesz! Nie chodzi o niego, tylko o mnie. Z nim teraz też się nie widuję, ale jak tak bardzo chcesz, to możemy się jutro spotkać. U mnie po szkole. Teraz już kończę, kocham cię.- rozłączyłam się i wyszłam na balkon jak tylko zobaczyłam, że Meg wyszła. Założyłam sweter i wyszłam. Poczułam cudowny zapach płonącego tytoniu. Zaciągnęłam go do płuc i zaczęłam myśleć- Od kiedy palisz?- zaczęła się krztusić. Jezu wreszcie mam z kim palić. Alice, Harry i Bruna ciągle tylko na mnie krzyczą.- Od dobrych 4 lat. Chcesz?- czekałam na to pytanie. Wyciągnęła niepewnie w moją stronę paczkę. Wyjęłam jednego oraz zapalniczkę. Oderwałam filtr i podpaliłam końcówkę. Zaciągnęłam się. Poczułam przyjemny, ostry smak. Płuca zalał śmiertelny dym.
 
- Palisz?- patrzyła na mnie z oczami jak talerze.- Tak, od jakiegoś czasu.- dość długiego. Palę od kont przestałam kontrolować wodę. Najpierw sporadycznie jak objawy się nasilały wtedy kiedy nie chciałam, a potem to już było coraz gorzej. Dziś palę coraz rzadziej.- w szkole już wiedzą o kradzieży kluczy- to wyjaśnia zdenerwowanie dyrektora.- To mamy problem.- spojrzałam na nią. Chyba by się zezłościła gdybym powiedziała, że zdemolowałam tę bibliotekę.- Wiem, dorobię klucz, a Lucy wleci do gabinetu i go zostawi. Nikt się nie dowie, że to my.- nie czekała na moją reakcję tylko wybiegła z pokoju. Zgasiłam papierosa i weszłam do środka. Czekał tam na mnie…

środa, 18 marca 2015

Rozdział 25


Próbowałam ją cucić, ale nic nie pomogło. Aro podniósł ją delikatnie i ruszył do internatu. Nie jestem pewna czy to dobry wybór, ale chyba nie mam nic do gadania. Ruszyłam za nim, a on odwrócił się i zapytał- Nie zapomniałaś czegoś?- popatrzył na Idę. Harry stał przy niej trzymając za rączkę, a mała patrzyła na mnie ze łzami w oczach. Podbiegłam do niej i mocno przytuliłam- Ciociu nie zostawiaj mnie.- wyszlochała.- Kochanie, mamusia jest troszkę… Źle się poczuła i musiała iść…
-Gdzie?- zapytała zmartwiona
Znalezione obrazy dla zapytania dziewczynka i chłopczyk gif
-Do domku. My też będziemy już wracać.- mała posmutniała jeszcze bardziej. Nie lubię gdy się smuci.- To co, może jeszcze wpadniemy gdzieś po drodze.- od razu rozpromieniała. Odwiedziliśmy po drodze lodziarnie. Kupiłam jej gałkę i poszliśmy do internatu. Weszłam do pokoju spodziewając się Meg leżącej na łóżku, ale nie zastałam jej. Za to w pokoju były dziewczyny. Posadziłam Idzię na pościeli.-Czemu bez Jusa?- zapytałam Alice.
-Bo… -zobaczyłam łzy w jej oczach
-Co się stało?- przytuliłam ją mocno
-Bo to tak BOLI.
-Co??- zapytałam, nie będąc pewna czy chodzi jej o to, o czym myślę.
-Zrobiłam to, ale chyba żałuję.
-Jak ja cię rozumiem. Ali… ale czemu ty siedziałaś z jakimiś obcymi ludźmi, a nie z nami?
-Aj, bo się wstydziłam.
-Co jak co, ale tego i przed NAMI nie musisz się wstydzić.
-Czekaj, czy ty powiedziałaś, że rozumiesz?- pokiwałam głową. Przytuliłam ją i zaczęłyśmy obie piszczeć jak wariatki. W tym momencie Eva  zdięła słuchawki- Co się stało i czemu nie ma z tobą Meg?- w tym momencie zerwałam się z łóżka- Miejcie ją na oku.- powiedziałam całując malutką po główce- za troszkę wracam.- szepnęłam i wyszłam na korytarz. Pobiegłam w stronę pokoju Arona. Uchyliłam drzwi i usłyszałam… Jęki i stęki i inne odgłosy… Oni po prostu się pieprzą! Rozpoznałam głos Meg i postanowiłam jak najszybciej stamtąd odejść. Wróciłam do pokoju i szybko wzięłam Puncię na ręce- A ty gdzie?- krzyknęła za mną Alice,  ale nie miała czasu by jej odpowiedzieć. Pobiegłam z małą na sam dół, do piwnicy. Po chwili stanęłyśmy  przed żelaznymi wrotami. Otworzyłam je i weszłyśmy do środka. -Teraz sięodsuń.- powiedziałam i pchnęłam jeden z regałów. Wszystkie książki runęły w dół. Razem z jednym regałem upadał kolejny i następny aż wszystkie leżały na ziemi. Zaczęła szukać regału, na którego wierzchu przyklejona została księga. Ta Księga musi zawierać odpowiedzi na moje pytania. Po przeszukaniu większości znalazłam małą książkę w oprawie ze smoczej skóry. Wyglądała na starszą niż ta szkoła. Otworzyłam ją… 

poniedziałek, 16 marca 2015

Rozdział 24



Rozmawialiśmy kompletnie nie przejmując się resztą świata.- To co… Może powtórzymy któregoś dnia… no wiesz.- szeptała, a ja chichotałam głupawo.- Nie, nie wiem.- drażniłam się z nim.- No, chodzi o to nasze.
-jakie NASZE?
-Ten-te-ges.
-Co? Już zupełnie nie wiem o co chodzi.
-O to, że jesteś barrrrrdzo nie grzeczna.
-Ja? Chyba mnie z kimś pomyliłeś.
-Niby z kim?
-Z jakąś bardzo seksiastą laską. Ona na pewno jest jakąś blondyneczką o niebieskich oczach.- Harry przejechał wzrokiem po moim ciele.- Tak ona z pewnością ma blond włosy…-przyjrzał się mojej twarzy- I niebieskie oczy. No i jest zdecydowanie ‘’seksiasta”.- przylgnął do mnie całym ciałem i pocałował namiętnie. Nagle usłyszałam krzyk. Powędrowałam wzrokiem za dźwiękiem i zobaczyłam jakiegoś faceta zaatakowanego przez… Idę. Leżała na nim i usiłowała wbić ząbki w jego szyję. Przerażało mnie, że 4-latka powaliła 20-latka. To aż 5 razy więcej. Meg podbiegła i odciągnęła małą, a facetem zajął się Aro. Zaczął do niego coś mówić, a facet tylko bledł i bledł.- Co tu się dzieje?- zapytałam nie tyle wystraszona, co raczej zła.- facet się skaleczył się, a mała nie umie jeszcze się kontrolować.- westchnęła Megi. Dopiero teraz zauważyłam krew. Facet zaczął biec, a wreszcie uspokoiła się. Jej rozszerzone źrenice unormowały się, tęczówki znów nabrały jasnej barwy(innej niż czerwień), a kły zmalały. Po chwili zaczęła znów się bawić. Wszystko się uspokoiło i znów ja i Harry zajęliśmy się sobą. Niestety nagle coś się stało Meg.- Meg, co się dzieje?- słabła w oczach i po chwili nie miałam z nią kontaktu.

Sorki, ze taki MEGA króciutki, ale nie mam zbytnio jak rozciągnąć rozdział.  

piątek, 13 marca 2015

Rozdział 23



Otwieram oczy i zaczynam iść w nieokreślonym kierunku. Nic nie widzę bo obraz cały czas jest rozmyty. Czuję jak obijam się o zimną, wilgotną ścianę. Obraz powoli się wyostrza. Kręci mi się w głowie, a mój wzrok nie chce się przyzwyczaić do wszechobecnego mroku. W końcu docieram do stalowych drzwi. Znam je, ale nie wiem skąd. Nagle w mojej, jeszcze chwile temu pustej, dłoni klucz. Część mnie pragnie by otworzyć wrota, a część karze mi uciekać. Po chwili przypominam sobie co to za drzwi i bez wahania przekręcam klucz. Oślepia mnie blask więc zasłaniam twarz. Przemogłam się i spojrzałam między palcami. To samo nienaganne wnętrze znów wzbudziło zachwyt. Nagle wszystkie książki zaczęły drgać. Regały chyliły się ku ziemi. Wszystko runęło prosto na mnie. Gdy udało mi się wyjść spod książek zobaczyłam jedyną książkę, która wciąż leżała na regale na niegdyś najwyższej półce. Podeszłam do niej i chciałam jej dotknąć…
Mrugałam powiekami nie wiedząc co się dzieje. Usłyszałam płacz Idy.- Co się stało?- usiadłam z zaczęłam doprowadzać się do ładu.- Nic, mała ma chyba koszmar- Meg uspokajała królewnę i po chwili przestała płakać.- Kto rano wstaje temu co…!!!- do pokoju wparował ten idiota Niall. Czuję obrzydzenie na jego widok, a zapowiadał się taki fajny gość. Meg też się wkurwiła- Nie drzyj tego ryja, bo zrobię ci generalny remont facjaty.- wysyczała. On zaczął się zbliżać do Megi i Idy.-Zostaw ją. Nawet jej nie dotykaj- warknęłam wściekła. Nienawidzę go i jak tylko spróbuje zkrzywdzić Meg to go zamorduję! Rozgniotę i wdepczę w ziemie. Jest cyniczny, prostacki, perfidny, chamski i bezgranicznie egoistyczny. Jest podłą świnią i nie jest wart jakiejkolwiek uwagi ze strony powyżej poziomu Alex. Niech sobie u niej szuka dupy do pieprzenia. Niestety, jak to Meg, świta poza nim nie widzi. Zauwarza jeszcze tylko Aro, ale ten związek przynajmniej popieram.-Rose, spokojnie. On jej nic nie zrobi.- No ja myślę, bo raczej nie chce spotkać MNIE po jakiejkolwiek „wpadce”. Oby Smerfetka się nie myliła, bo nie ręczę za swoją ewentualną reakcję.- Dobra- Fuknęłam zawinęłam się w kołdrę z powrotem się kładąc.- słodko wygląda jak śpi.- Jak on śmie mówić o Naszej córce. Jak śmie twierdzić coś takiego. On sądzi, że wygląda uroczo jak śpi? Dobra trochę przesadzam. Po prostu –Ona zawsze jest słodka.- Wtrąciła z dozą czystej pogardy w głosie. – Oj no przestań kochanie.- Meg ZACHICHOTAŁA. Oto co robi z nią Niall Horan. Ona przez niego robi się bardziej plastikowa niż moja sztywna spódnica z butelek po napojach (To był mój i Alice projekt na dzień EKO w naszym starym Gimnazjum. Ja nosiłam przez cały dzień plastikową spódniczkę kloszowaną, a Ali buty aluminiowe).- No dobra, już.-  I tak wszyscy wiedzą, że będę słuchać, choć obiecałam sobie, że nic więcej nie powiem.
-Niall co cię tu sprowadza- matko najpierw plastik, a teraz nagle taka formalna. Może jeszcze „ Niallu Horanie, cuż sprowadziło Twoją osobę w nasze skromne progi”. Żygać się chce.
-Twój zapach wilczku.- Cofam tamto. TERAZ chce się żygać.
-Wymyśl coś lepszego.- No, przynajmniej oprzytomniała. Tani podryw z internetu.
-Czy tu jest tak gorąco, czy to ty mnie tak rozpalasz?- F-R-A-J-E-R!!!!  To przez twoje owłosione plecy PENISIE!!
-Nie. Włączyłam grzejnik.- Aż musiałam zatkać sobie buzię, żeby nie nie prychnąć śmiechem.
-Skąd ty to wzięłaś?- Jak to skąd? Z mózgu. On pewnie bierze te teksty ze swojego fiuta. To dlatego takie kiepskie. Odpowiadają względnie jego przyrodzeniu.
-Wymyśliłam tak na szybko.- Powiedziała dumnie. Po chwili wreszcie coś się zadziało. Poczułam na moim policzku przyjemne ciepełko.- Wstawaj ciociu.- usłyszałam znajomy słodki głosik.- Ja już nie śpię- w końcu obudziło się moje szczęście. Zeskoczyła z mojego łóżka- Głodna?- Niebiesko-włosa zapytała Puncie.- Baldzo- Ooo uwielbiał jak mała sepleni. To takie słodkie.-To choć. Mama się wyszykuje i zajmie się tobą.- po chwilce zajęły łazienkę. Patrzyłam na Nialla, a on na mnie. Ja wściekła, on chyba niepewny.- Czego od niej chcesz?- syknęłam. Słyszałam jak przełyka ślinę.- Ja, ja ją chyba kocham.
-Wiesz, CHYBA to chyba trochę za mało.
-Ja po prostu…
- Nie tłumacz się. Po prostu wyjdź- patrzyłam ze śmiertelną powagą prosto w jego rozszerzone źrenice. Po chwil wstał i wyszedł. Przebrałam się, robi się z powrotem ciepło. Gdy panny wyszły w łazienki szybko zrobiłam make up  i zeszłyśmy do stołówki. Popatrzyłam w stronę Alice. Nawet nie pomachała na dzień dobry, tym bardziej, że usiadła przy obcym stoliku. Wzięłam sobie sałatkę owocową i mrożoną herbatę owocową. Usiadłam przy stoliku  obok Meg, Idy i mojego faworyta Aro. Nie muszę chyba po raz setny tłumaczyć czemu wolę jego no ale powtórzę. Po pierwsze: on pociesza, nie rani. Po drugie: Jesteśmy przyjaciółmi już od dawna i lubię z nim gadać. Po trzecie: nie będzie miał oporów przed mówieniem mi o ich wspólnych problemach. Sami widzicie, po prostu FAWORYT. Dosiadł się Harry i oczywiście znów wylądowałam na jego kolanach.- Cześć miśka.- szepnął mi do ucha, aż ciarki mnie przeszły- No cheeej.- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. Na co on odpowiedział namiętny pocałunkiem.  Nie wiem jak, ale tak mnie przekręcił, że oczywiście siedziałam na nim rozkrokiem. Zaczął się pilnie uczyć i teraz jest bardzo szybki.- wiesz co, a ty znowu o tym!- zerwałam się na równe nogi. On też wstał i złapał delikatnie mnie za nadgarstki- Puszczaj!- próbowałam się wyrwać, ale zacisnął mocniej.- O co ci chodzi?-
- O to mi chodzi- wskazałam na niego.
- Jesteś kompletnie niezdecydowana!
- A ty głupi, bezczelny i zależy ci tylko na seksie!!
- Dla sprostowania, zależy mi na tobie, a TO jest tylko dodatek!
- Chyba na odwrót! Jestem dla ciebie zabawką.
- Kurwa, Rose! Nie zmienię się, bo nie potrafię!
- Nie chcę zmian! Masz być właśnie taki!
- Zdecyduj się, bo się gubię! Chcesz bym cię zostawił, a naraz mam okazywać jak jestem bardzo…- w tym momencie Meg przerwała naszą sprzeczkę. To dobrze, bo przez te hormony czepiam się o to co najbardziej kocham L-O-L.-Wybierzemy się z małą na spacer? Przydałoby się jej świeże powietrze.- jak mogłam odmówić.- To bardzo dobry pomysł.- i kontynuowałam rozmowę z Harrym- To czego ty właściwie chcesz?- zapytał z pełną powagą.- Tylko ciebie.- wyszeptałam.- przepraszam, nie wiem co się ze mną dzieje. Nie umiem tego wyjaśnić.
- Razem damy radę.- po policzku spłynęła mi łza. Kątem oka zobaczyła Bruna siedzącego z watahą.
Szliśmy tak w piątkę. To jest Ja, Harry, Idzia, Megi i Aron.- Wiesz co, zmieniłam zdanie i jednak chcę byś mnie adorował w TEN sposób.
-Tak?- w tej chwili poczułam na pupie ciepło. Szybko podciągnęłam jego rękę w górę co okazało się jeszcze gorsze, bo po chwili ta ręka tam wróciła tylko po drugiej stronie spodni.- Taaaak, ale nie tak.- zaczęliśmy się śmiać, a Meg spojrzała na nas jakby… chyba myśli, że to z niej się chichramy.   

środa, 11 marca 2015

Rozdział 22



ALEX??!! Co ona tu robi. Czy to jej Meg powierzyła opiekę nad Idą? Nie, to nie możliwe. Nie mogła być aż tak nie rozsądna. nie mogę w to uwierzyć! –Alex opuść to pomieszczenie albo ci w tym pomogę. Choć obiecuję, że nie usiądziesz przez miesiąc, bo na dupie wyrośnie ci wielki kaktus.- dość dziwna wypowiedź chwile patrzyłam zdziwiona a potem wybuchłam śmiechem wraz z Megi. Cieszę się, że to jednak nie tej tapeciarze(wiecie, gładź szpachlowa zamiast podkładu, a rozpuszczalnik do farb zamiast toniku)  Meg oddała pod opiekę naszą ślicznotki. To był głos Lucy. To ta fioletowo włosa dziewczyna, która już raz chyba pojawiła się w moim wpisie, a przez nasze codzienne życie (czyli sytuacje, których do końca nie opisuje np. mijamy się na korytarzach i mówimy sobie cześć itp.) przeplatuje się bez przerwy.- A wy co mordy cieszycie?- chyba ktoś tu nie panuje nad ryjem, a ja mam twarz, a nie mordę. Ciekawe czy Alex ma twarz pod tym betonem, który kładzie na gębe. Mniejsza o to, w każdym bądź razie mocno się wkurwiła… i dobrze. Patrzę na nią i coś mi tu nie gra. Coś się zmieniło. Ona ma… NIEBIESKĄ plamę na czole. Na samiutkim środku umiejscowiony został błękitny odcisk malutkiej rączki, wszyscy wiedzą czyjej. Poza tym chyba płakała, bo pod oczami miała czerwone smugi. Wygląda jakby jej czerwone tęczówki się rozpuściły i zmieszały z łzami. Włosy też były niebieskawe i „lekko” zwichrowane. Śmiałam się niemal tak samo mocno jak wtedy gdy dostała w, aktualnie nieco zniekształcony, nos. –Wyglądasz… lepiej niż zwykle.- Meg łapała oddech przed kolejną falą śmiechu. Ida też zaczęła się śmiać. Alex podeszła do łóżeczka i syknęła do małej- Zamknij mordę ty mały skurwielu.- Oooooo NIE. NIKTNIE BĄDZIE TAK MÓWIŁ DO MOJEJ(naszej) MAŁEJ KSIĘŻNICZKI!!!! Rozliczę się z Alex. Nie teraz, poczekam na chwilę gdy poczuję napływ siły. Tak jej poobijam ten ryj, że jej tapeta poodpada w kawałkach. Mała jednak nie przejęła się zbytnio. Umilkła tylko na sekundkę po czym znów wybuchła serdecznym śmiechem. Napięcie rozluźniło nieco gdy do pokoju wparował Maxi.- O Alex nie wiedziałem, że tu jesteś… Wyglądasz hmmmm… inaczej- wydukał zadumany po czym stwierdził- ładnie ci w tym nowym makijażu.- Ryczę, ja ryczę ze śmiechu. Już mnie tak brzuch rozbolał, że zaraz na bank zemdleję.- No mówiłam jej, ale ona mnie nie słucha- Powiedziała Meg także się śmiejąc.- Nie podskakuj wilczku, bo ci ząbki naprostuję.- Alex chciała wyjść na straszną, a wyszła na tępą. Meg teatralnie sprawdziła stan swego uzębienia i odparła- Nie, stwierdzam, że są idealnie proste.- uśmiechnęła się uroczo a Alex… ruszyła z piąchami w jej stronę. Meg zrobiła krok w boczek, a ta… byłam pewna, że przywali w ścianę, ale… trafiła gorzej. Wcelowała prosto w Smoka. Rozwścieczony chwycił ją za szyję i wysyczał je prosto w twarz- Uważa gdzie leziesz szmato- po czym ją rzucił na podłogę niczym Harry swoją koszulę. W sumie porównywalnie miły widok. Jeszcze dostała w twarz ogonem po czym wstała, wydała z siebie nieokreślony dźwięk i uciekła.- Przepraszam za nią ale sama tu weszła- Lucy zaczęła się tłumaczyć, nie wiem po co. Potem powiedziała, że malowały palcami, myły się i dużo śmiały. Jak dla mnie super. Po chwili mała podeszła do nas- Mamo, ciociu jesteście.- Meg wzięła ją na ręce- Tak bąbelku jesteśmy. W końcu wróciłyśmy do pokoju. Meg przebrała małą, a potem… zaśpiewała jej kołysankę. Jeszcze nigdy nie słyszałam jej śpiewu, a ona mój ciągle. I niby ja mam melodyjny głos? –No co?- zapytała zdziwiona jak się na nią gapiłam- To było… W sumie to nic.- powiedziałam nie chcąc drążyć tematu, bo by zaczęła się „ Ja okropnie śpiewam”, „ nie mam kompletnie głosu” itd. Gadanie Mojej kochanej Meguni. W3szła do łazienki i wraz z zamykaniem drzwi oczka Idy otworzyły się- A ty mi coś zasmpiewas?- zapytała. Kompletnie mnie zatkało, nie mogłam nabrać powietrza. Nikt mi nie śpiewał kołysanek. Rodzice… szkoda gadać, a babcia uznała, że jestem za stara… i ma rację. Postanowiłam wymyślić coś na szybko.- No dobra, ale to będzie krótkie.- tylko tyle udało mi się poskładać.
„Śpij gwiazdeczko, słodka ma

Niechaj przyśni ci się świat

Gdzie księżniczki, jednorożce

Oraz piękny, dzielny książę

Niechaj przyśni ci się świat

Gdzie księżyca słodki blask

Uśpi moje małe słońce…”
Zanim się obejrzałam mała zasnęła. Przebrałam się i po chwili także spałam