Otworzyłam ją gdy
nagle poczułam jak ktoś ciągnie mnie za rękaw.- Ciociu, ja chce stąd iść.-
Książka może poczekać. Wzięłam ją na ręce i wyszłam ze zrujnowanej biblioteczki.
Zamknęłam drzwi na klucz i pobiegłam w stronę naszego pokoju. Na korytarzu minęłam
śpieszącego się gdzieś dyrka. Chyba był zmartwiony, a może zły. Nawet nie zauważył
małej. Weszłam do pokoju- Mamuuusia!!!- Ida wyciągnęła łapki w stronę Megi.-
Dobrze się czujesz?- powiedziałam nieco zmartwiona, ale ja wiem co robili z
Aronem.- Tak, wszystko jest dobrze. Jakaś chwila niemocy mnie ogarnęła, to tyle.-
tak, a potem napływ energii. Mimo wszystko ja widzę, że słabnie.- Jesteś pewna?
-Tak, jestem.- dobra
wierzę. Zadzwoniłam do Bruna.- Hej maleńka.- usłyszałam jego kojący głos.- Co
tam?
-U mnie oki, a u
ciebie?
- U mnie trochę nudnawo.
Rosy, ty wiesz, że cie kocham. Wiesz, że jestem w stanie zaakceptować twoje…
niezdecydowanie, ale rozłąki z tobą nie zniosę. Ten twój… Ideał powinien wkońcu
zrozumieć, że też jestem twoim facetem.

- On to rozumie, ale
niestety jestem za drobna by siedzieć na kolanach obydwu.
- Rose ja nie żartuje.
Działasz na mnie jak pełnia, nie jestem pewien jak długo wytrzymam. Wiedz, że
jeśli jedyną przeszkodą jest on, zabiję go!
- Co ty wygadujesz! Nie
chodzi o niego, tylko o mnie. Z nim teraz też się nie widuję, ale jak tak
bardzo chcesz, to możemy się jutro spotkać. U mnie po szkole. Teraz już kończę,
kocham cię.- rozłączyłam się i wyszłam na balkon jak tylko zobaczyłam, że Meg
wyszła. Założyłam sweter i wyszłam. Poczułam cudowny zapach płonącego tytoniu. Zaciągnęłam
go do płuc i zaczęłam myśleć- Od kiedy palisz?- zaczęła się krztusić. Jezu wreszcie
mam z kim palić. Alice, Harry i Bruna ciągle tylko na mnie krzyczą.- Od dobrych
4 lat. Chcesz?- czekałam na to pytanie. Wyciągnęła niepewnie w moją stronę
paczkę. Wyjęłam jednego oraz zapalniczkę. Oderwałam filtr i podpaliłam
końcówkę. Zaciągnęłam się. Poczułam przyjemny, ostry smak. Płuca zalał
śmiertelny dym.
- Palisz?- patrzyła na mnie z oczami jak talerze.- Tak, od
jakiegoś czasu.- dość długiego. Palę od kont przestałam kontrolować wodę. Najpierw
sporadycznie jak objawy się nasilały wtedy kiedy nie chciałam, a potem to już
było coraz gorzej. Dziś palę coraz rzadziej.- w szkole już wiedzą o kradzieży kluczy-
to wyjaśnia zdenerwowanie dyrektora.- To mamy problem.- spojrzałam na nią. Chyba
by się zezłościła gdybym powiedziała, że zdemolowałam tę bibliotekę.- Wiem,
dorobię klucz, a Lucy wleci do gabinetu i go zostawi. Nikt się nie dowie, że to
my.- nie czekała na moją reakcję tylko wybiegła z pokoju. Zgasiłam papierosa i
weszłam do środka. Czekał tam na mnie…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz