wtorek, 10 marca 2015

Rozdział21



Rozbłysło mnóstwo pojedynczych lampek, oświetlając każdy zakamarek biblioteki. Było przepięknie, tysiące półek, a na każdej z nich mnóstwo książek. Kilka krzesełek stało przy blatach. Pachniało pergaminem i pastą do podług. Mimo niewątpliwego uroku tego miejsca coś było nie tak. Biblioteczka była zadbana, a każda z ksiąg, mimo swojego wieku, wyglądała na całkiem nową. Nie było ani grama kurzu, a sądząc po zapachu, podłoga była pastowana jeszcze w tym tygodniu. Wszystko wyglądało jak z katalogu firmy remontowej. Jakby korytarz i to miejsce były z zupełnie innych światów.- Proszę Rose, zamknij drzwi.- usłyszałam niezbyt wyraźny głos Meg.- Już- powiedziałam i szybko je zamknęłam. Na wszelki wypadek postanowiłam zamknąć je na klucz. Meg podeszła do jakiejś półki, a ja skierowałam się do tej wyraźnie oznaczonej „Elfy”. Kilkakrotnie przejrzałam wszystkie tytuły i wybrałam dwie książki: „Elfie moce, ich zastosowania” oraz „Nadzwyczajne przypadki”(dość ciekawy tytuł, ale co kryje). Półka obok została oznaczona jako „Historia magicznych zhybrydzeń”. Pomyślałam, że może być całkiem zabawnie więc wzięłam książkę o „hybrydach elfów”. Spojrzałam na Meg z kilkoma książkami w rękach.-Masz zamiar przeczytać te pięć książek? Tych grubych książek?- taaaa, jasne. Ona się załamie po jednej stronie. Ona nienawidzi czytać i uważa to za raczej zbędną czynność z resztą tak jak ja, ale ja coś tam czytam czasem. Biore zwykle to co Eva czyta nadzwyczaj długo, bo to znaczy, że ją to nie zbyt ciekawi… a mnie wręcz przeciwnie.- Jasne, że tak.- dało się wyczuć nutę niepewności w jej głosie. Jakby sama wiedziała, że wygaduje kompletne bzdury. To tak jakby obiecała mi, że jak otworzę oczy będę wyższa o pare centymetrów, a moje ulubione czółenka z 2 gimnazjum znów wejdą mi na nogę… bez uciskania w każdy milimetr tejże nogi.- No chciałbym to zobaczyć. NIGDY nie widziałam cię z książką.- Meg zaczęła intensywnie myśleć co mi odpowiedzieć.- Nie no na pewno widziałaś- brwi podjechały mi tak wysoko jak jeszcze nigdy.-Ta, kiedy?- rzuciłam jej wyzwanie i jestem ciekawa jaki poda przykład. Ja sobie nie przypominam żeby Megan Dawes czytała.- No a wtedy kiedy czytałam kawałek z książki Evy?- Yhm… to była max jedna strona, a poza tym przeczytała to bo- Tam był sex, dlatego to czytałaś.- Sama to przeczytałam z wielkim zaciekawieniem. Książka opowiadała o cnotce, która została pospolitą kurwą, a fragment o którym mowa opisywał jej pierwszy raz. Szczeże to ta opowieść ma się nijak do tego co jest naprawdę. W rzeczywistości wcale nie jest ani miło ani przyjemnie. Po prostu boli w chuj.- Dobra wygtałaś.
-ja zawsze mam racje.- i taka jest prawda. Podeszłam do blatu na którym leżały jakieś dokumenty. Przejrzałam je pobieżnie i zobaczyłam jakieś papiery dyra w tym akty  własności, bilans płatności, jakeś sfałszowane paszporty ( nie mogą być prawdziwe, bo cała szkoła wie, że on ma grubo ponad 3 stówki na karku) i inne takie. Zaczęłam w końcu czytać „Elfie moce…”. Mało ciekawe działy o ogniu, ziemi i powietrzu darowałam sobie i przeszłam do działu o wodzie.
„[…] Każdy Elf ma swoją bardzo indywidualną moc i może ją kształcić w zupełnie innym tempie niż pozostali. Elfy wodne cechuje wysoki poziom inteligencji oraz zdolność dostrzegania ważnych szczegółów, gdy inni ich nie dostrzegają. Ich typową wadą jest częste wahanie hormonów odpowiadających za magiczne uzdolnienia. Objawia się to nadzwyczajną siłą lub osłabieniem, niezdolność kontrolowania emocji oraz brakiem panowania nad wodą. Ich wewnętrzne Ja nie jest w stanie panować nad uczuciami i jeśli kogoś polubią/ pokochają nie potrafią „zrezygnować” z obiektu zainteresowania. Podobnie jest też w przypadku nienawiści, jeśli kogoś znienawidzi, to na zawsze będzie o tym pamiętać i przez długie lata będzie się mścić.[…]”
Wow… to naprawdę sporo wyjaśnia. Matko nie miałam pojęcia, że to takie skomplikowane. Ale to oznacza… to dlatego nie potrafię nijak powiedzieć Bruno, że to z Harrym wole być lub na odwrót. Po prostu muszę mieć ich obu. Dobra teraz „Nadzwyczajne przypadki”
„[…] Nadzwyczaj rzadkim zjawiskiem jest hybryda zwana Elfem Motylim. Eceromo demirotus to stworzenie o nadzwyczajnych mocach takich jak połączenie elfa wodnego: władza nad wodą i Motyleny Ognistej: Władza nad płomieniami.[…]”
Tu skończyłam, bo nie wiem co to ta Motylena. To chyba wiedza z ostatniego poziomu (rozwinięcia mocy). Wzięłam tą ostatnią „Historia magicznych zhybrydzeń”
„[…] Motylena- stworzenie magiczne powstałe w wyniku eksperymentu doktora Van Hugerot’a. Połączył on gen smoka, rusałki leśnej i zwykłego motyla. Charakteryzują je skrzydła o wyglądzie skrzydeł motyla, zdolność do zmiany rozmiarów oraz moce zależne od miotu. Jest to stworzenie niemal nie możliwe do zhybrydowania z jakimkolwiek prastworem.”
Tyle wystarczy. Teraz może coś o Elfach motylich?
„[…] Elf motyli- cudem zhybrydowany elf z motyleną. Cechy motyleny ujawniają się dopiero w wieku około 18 lat.”
To wszystko co napisali. Nic więcej. Się dużo dowiedaziła… Ż-A-L- PE-EL!!!! Co ja mam teraz zrobić? Nagle w moim zegarku zapiszczał sygnał, że już 22.00. – Rose choć.-powiedziała Meg odkładając książki. Poszłam w jej ślady i wszystko poodkładałam. Zobaczyłam obok na blacie jakiś dokumęt dyrka. Ten wyglądał nieco poważniej niż reszta wzięłam go jak tylko Meg się odwróciła i schowałam pod bluzkę.- Przyjdziemy tu jeszcze?- musze poszukać czegoś więcej o tych Elfach Motylich. Meg kiwnęła głową na tak i po chwili wyszłyśmy. Zkierowałyśmy się do pokoju „dobrych rąk”, ktokolwiek to jest. Zapukałyśmy, a drzwi otworzył…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz