Rozbłysło mnóstwo pojedynczych lampek, oświetlając każdy zakamarek biblioteki.
Było przepięknie, tysiące półek, a na każdej z nich mnóstwo książek. Kilka krzesełek
stało przy blatach. Pachniało pergaminem i pastą do podług. Mimo niewątpliwego
uroku tego miejsca coś było nie tak. Biblioteczka była zadbana, a każda z ksiąg,
mimo swojego wieku, wyglądała na całkiem nową. Nie było ani grama kurzu, a
sądząc po zapachu, podłoga była pastowana jeszcze w tym tygodniu. Wszystko wyglądało
jak z katalogu firmy remontowej. Jakby korytarz i to miejsce były z zupełnie
innych światów.- Proszę Rose, zamknij drzwi.- usłyszałam niezbyt wyraźny głos
Meg.- Już- powiedziałam i szybko je zamknęłam. Na wszelki wypadek postanowiłam
zamknąć je na klucz. Meg podeszła do jakiejś półki, a ja skierowałam się do tej
wyraźnie oznaczonej „Elfy”. Kilkakrotnie przejrzałam wszystkie tytuły i
wybrałam dwie książki: „Elfie moce, ich zastosowania” oraz „Nadzwyczajne
przypadki”(dość ciekawy tytuł, ale co kryje). Półka obok została oznaczona jako
„Historia magicznych zhybrydzeń”. Pomyślałam, że może być całkiem zabawnie więc
wzięłam książkę o „hybrydach elfów”. Spojrzałam na Meg z kilkoma książkami w
rękach.-Masz zamiar przeczytać te pięć książek? Tych grubych książek?- taaaa,
jasne. Ona się załamie po jednej stronie. Ona nienawidzi czytać i uważa to za
raczej zbędną czynność z resztą tak jak ja, ale ja coś tam czytam czasem. Biore
zwykle to co Eva czyta nadzwyczaj długo, bo to znaczy, że ją to nie zbyt
ciekawi… a mnie wręcz przeciwnie.- Jasne, że tak.- dało się wyczuć nutę
niepewności w jej głosie. Jakby sama wiedziała, że wygaduje kompletne bzdury. To
tak jakby obiecała mi, że jak otworzę oczy będę wyższa o pare centymetrów, a
moje ulubione czółenka z 2 gimnazjum znów wejdą mi na nogę… bez uciskania w każdy
milimetr tejże nogi.- No chciałbym to zobaczyć. NIGDY nie widziałam cię z
książką.- Meg zaczęła intensywnie myśleć co mi odpowiedzieć.- Nie no na pewno
widziałaś- brwi podjechały mi tak wysoko jak jeszcze nigdy.-Ta, kiedy?-
rzuciłam jej wyzwanie i jestem ciekawa jaki poda przykład. Ja sobie nie
przypominam żeby Megan Dawes czytała.- No a wtedy kiedy czytałam kawałek z
książki Evy?- Yhm… to była max jedna strona, a poza tym przeczytała to bo- Tam
był sex, dlatego to czytałaś.- Sama to przeczytałam z wielkim zaciekawieniem.
Książka opowiadała o cnotce, która została pospolitą kurwą, a fragment o którym
mowa opisywał jej pierwszy raz. Szczeże to ta opowieść ma się nijak do tego co
jest naprawdę. W rzeczywistości wcale nie jest ani miło ani przyjemnie. Po prostu
boli w chuj.- Dobra wygtałaś.
-ja zawsze mam racje.- i taka jest prawda. Podeszłam do blatu na którym
leżały jakieś dokumenty. Przejrzałam je pobieżnie i zobaczyłam jakieś papiery
dyra w tym akty własności, bilans
płatności, jakeś sfałszowane paszporty ( nie mogą być prawdziwe, bo cała szkoła
wie, że on ma grubo ponad 3 stówki na karku) i inne takie. Zaczęłam w końcu
czytać „Elfie moce…”. Mało ciekawe działy o ogniu, ziemi i powietrzu darowałam
sobie i przeszłam do działu o wodzie.
„[…] Każdy Elf ma swoją bardzo indywidualną moc i może ją kształcić w
zupełnie innym tempie niż pozostali. Elfy wodne cechuje wysoki poziom inteligencji
oraz zdolność dostrzegania ważnych szczegółów, gdy inni ich nie dostrzegają.
Ich typową wadą jest częste wahanie hormonów odpowiadających za magiczne
uzdolnienia. Objawia się to nadzwyczajną siłą lub osłabieniem, niezdolność
kontrolowania emocji oraz brakiem panowania nad wodą. Ich wewnętrzne Ja nie
jest w stanie panować nad uczuciami i jeśli kogoś polubią/ pokochają nie
potrafią „zrezygnować” z obiektu zainteresowania. Podobnie jest też w przypadku
nienawiści, jeśli kogoś znienawidzi, to na zawsze będzie o tym pamiętać i przez
długie lata będzie się mścić.[…]”
Wow… to naprawdę sporo wyjaśnia. Matko nie miałam pojęcia, że to takie skomplikowane.
Ale to oznacza… to dlatego nie potrafię nijak powiedzieć Bruno, że to z Harrym
wole być lub na odwrót. Po prostu muszę mieć ich obu. Dobra teraz „Nadzwyczajne
przypadki”
„[…] Nadzwyczaj rzadkim zjawiskiem jest hybryda zwana Elfem Motylim. Eceromo demirotus to stworzenie o nadzwyczajnych
mocach takich jak połączenie elfa wodnego: władza nad wodą i Motyleny Ognistej:
Władza nad płomieniami.[…]”
Tu skończyłam, bo nie wiem co to ta Motylena. To chyba wiedza z ostatniego
poziomu (rozwinięcia mocy). Wzięłam tą ostatnią „Historia magicznych zhybrydzeń”
„[…] Motylena- stworzenie magiczne powstałe w wyniku eksperymentu doktora
Van Hugerot’a. Połączył on gen smoka, rusałki leśnej i zwykłego motyla. Charakteryzują
je skrzydła o wyglądzie skrzydeł motyla, zdolność do zmiany rozmiarów oraz moce
zależne od miotu. Jest to stworzenie niemal nie możliwe do zhybrydowania z jakimkolwiek
prastworem.”
Tyle wystarczy. Teraz może coś o Elfach motylich?
„[…] Elf motyli- cudem zhybrydowany elf z motyleną. Cechy motyleny
ujawniają się dopiero w wieku około 18 lat.”
To wszystko co napisali. Nic więcej. Się dużo dowiedaziła… Ż-A-L- PE-EL!!!!
Co ja mam teraz zrobić? Nagle w moim zegarku zapiszczał sygnał, że już 22.00. –
Rose choć.-powiedziała Meg odkładając książki. Poszłam w jej ślady i wszystko
poodkładałam. Zobaczyłam obok na blacie jakiś dokumęt dyrka. Ten wyglądał nieco
poważniej niż reszta wzięłam go jak tylko Meg się odwróciła i schowałam pod
bluzkę.- Przyjdziemy tu jeszcze?- musze poszukać czegoś więcej o tych Elfach
Motylich. Meg kiwnęła głową na tak i po chwili wyszłyśmy. Zkierowałyśmy się do
pokoju „dobrych rąk”, ktokolwiek to jest. Zapukałyśmy, a drzwi otworzył…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz