piątek, 12 czerwca 2015

Rozdział 29



Obudziła mnie Ida.-Ciociu, ciociu, wstawaj.
-Yyymmm, tak, tak. Jeszcze tylko chwilka.-mała zaczęła skakać po moim łóżku- No dobra, już wstaje.- powiedziałam uśmiechnięta. Wstałam, a mała powiedziała o tym Meg. Przeciągnęłam się i przypomniałam sobie, że idziemy do szkoły. Mina od razu mi zrzedła.- Hej kochanie.- powiedziałam do smerfetki. –Hej misiu.- uśmiechnęła się słabo. Weszłam do łazienki i odkręciłam wodę pod prysznicem. Spłukałam resztki mydła i wytarłam dokładnie. Wysuszyłam się i umalowałam. Niestety Alice wyjechała z Justinem nie wiadomo gdzie, więc nie ma kto mi ułożyć włosów. Rozczesałam się tylko i ubrałam się. Wyszłam nic nie mówiąc, bo Meg chyba nie ma humoru na rozmowy. Powiedziała tylko, żebyśmy szły na śniadanie i coś jeszcze ale ja myślałam już o teście praktycznym z panowania nad wodą. Ocucił mnie dotyk mojej małej piękności. Złapała nas obie za ręce i powiedziała roześmiana- Kocham was- a ja odpowiedziałam- My ciebie też- I uśmiechnęłam się szeroko. Wzięłam sobie sałatkę i miętę. Gadałyśmy z Megi prawie do samego dzwonka. Oczywiście nie wspominałam nawet o wczorajszym incydencie. Meg zaprowadziła Idę do Lucy, a ja i Harry poszliśmy na lekcje.
Nic poza testem się nie działo. A tak w ogóle to nawet nieźle mi poszło. Po południu Harry musiał gdzieś iść ale mi to pasowało. Niemal od razu zadzwoniłam do Rico.- Halo? Hej, tu Rose.
- Ach Rossalinda. Bellissima.
- Słuchaj masz może czas?
- Dla mej muzy zawsze. Za 15 minut w parku. Tam gdzie ostatnio. Ciao Bella.- nie zdąrzyłam nic odpowiedzieć, bo się rozłączył. Po chwili byłam na miejscu. Federico tak jak wczoraj malował coś rozłożony na ścieżce.- Rico!
-Rossalinda! Czekaj, a gdzie rozstępy?
- Jakie rozstępy?
- po ciąży bella.
-O właśnie chce ci to wyjaśnić. To nie moje dziecko.
-Nie rozumiem. Jesteś nianią?
- Nie, to adoptowana córeczka mojej przyjaciółki.
-Rosalia, jak mi ulżyło. A może zechciałabyś zapozować do nowego obrazu? Tamten się trochę zestarzał.
- To ty jeszcze go trzymasz?
- Naturalmente, że tak. Wciąż wisi nad moim łóżkiem. Śledzi każdy mój ruch.
-och to takie słodkie. Ale co byś chciał tym razem namalować.- nic nie powiedział tylko obrucił mną kilkakrotnie. zakręciło mi się w głowie i przewróciłam się.- Non, non, non. To nie to.- zaczął się śmiać. Gadaliśmy długa ale cały czas miałam wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Przytuliłam Rico, ale wiecie, tak po przyjacielsku.  
Nagle ktoś złapał mnie za ramie- Rose! Co ty wyprawiasz?! Dlaczego przytulasz tego… tego… makaroniarza! – wrzeszczał Harry.
- Ale ja…- Rico zasłonił mi usta.
- Jak możesz krzyczeć na to anielskie dziecię, a poza tym, czy ty myślisz, że ja i moja muza…yymm… jesteśmy razem? Non!
-Jak to Non! Co Non?!
-to znaczy nie- wyszeptałam.
-mój drogi ja rozumiem gdyby ona o to posądzała ciebie, ale ja z nią? Non!
- Jak to?- Harry całkiem się pogubił.
-Federico jest gejem.- wytłumaczyłam mu
- Gejem?!
- Tak, słodziutki. W ogóle to może chciałbyś zapozować do mojego obrazu? Tylko zdejmij te porteczki, które tak pięknie podkreśla twe rysy.- Rico uśmiechnął się zadziornie, a Harry zakrył swoje krocze ręką.- A i przynieś Paste.- puścił oczko.
- Federico, my już będziemy lecieć. Do zobaczenia!- krzyknęłam będąc prowadzona przez lokowanego. Wróciliśmy do pokoju. Przez resztę wieczoru gadaliśmy z Megi gdy nagle wparował do nas Niall krzycząc- Jak mogłaś? Jesteś szmatą!
-Spokojnie! Co się stało?- Harry był skołowany. Aron też już przyszedł.
- Zamknij się! A ty? Co, udawałaś, że tak cię zranił, płakałaś żeby się ze mną przespać, tak? I co, dobrze ci było?- Krzyczał. Ida ze strachu wtuliła się we mnie. Meg coś szeptała ale nie usłyszałam. – Zamknij się!- wrzasną Niall, który przybliżał się do niej coraz bardziej. Obaj zaczęli na nią krzyczeć i wyzywać ją. Nagle Niall złapał Megi za szyję i przycisnął do ściany. Nie wiedziałam co zrobić stałam tam zamiast jej pomóc- Nie będziesz mnie tak traktowała kurwo!- warknął.- Wystarczy!- Krzyknął Harry, ale nic to nie dało. Ida płakała, a ja nie mogłam nic zrobić. Meg nie mogła oddychać.- zostaw ją natychmiast!- Aro wreszcie się ogarnął i zareagował. Niall próbował go zaatakować, ale ten go przerzucił przez ramie. Harry podniósł Nialla i wypierdolił go za drzwi. Meg podczołgała się do leżącego Arona coś tam mówili ale ja uspokajałam małą. Aron trzasnął drzwiami, a zaraz potem Meg.- Kochanie, może ja zostanę na noc?
-Jasne, rozgość się.- przebrałam się, dałam Harremu jego koszulkę, którą kiedyś pożyczyłam i poszliśmy spać.
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz