niedziela, 14 czerwca 2015

Rozdział 30



Obudziłam się słysząc huk. Dopiero po paru minutach zrozumiałam, że to tylko burza. Deszcz łomotał o dach budynku. Zazwyczaj taka pogoda mnie odpręża, ale dziś nie mogłam się uspokoić. Spojrzałam na łóżko obok. Nikogo tam nie było. Ani w żadnym innym. Alice wyjechała, więc to mnie nie martwi, ale gdzie nasz aniołek. Dawno powinna tu być. A przede wszystkim gzie jest Meg?- Harry- wyszeptałam- Haaarryy-starałam się go obudzić.
-Kochanie jeszcze chwilka- powiedział równie cicho, a jego chrypka obięła cały jego głos.
-Meg nie ma-powiedziałam nieco zła
- Jak to nie ma- wstał z łóżka
 
-Ciiiśśśś- uciszyłam go wskazując na śpiącą obok mnie Idę.  Szybko zadzwoniłam do Ewy
- Halo?- w tle słuszałam głośną muzykę i śmiechy.
- Nie zajmiesz się chwilę Idą?
-Yyyymmm nie mogę. To pa!- rozłączyła się.
- Harry, ty musisz zostać.
-Alee… dobra- patrzyłam na niego wzrokiem zabójcy. Szybko wyszłam nie wiedziałam zbytnio co robić, ale Meg wybiegła tuż za Aronem, więc może to do niego pobiegła. Ja też ruszyłam w tamtą stronę. Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Justin.- Jus, co ty tu robisz? Miałeś wyjechać razem z Alice.
- Tak i wyjechaliśmy. Przed dosłownie chwilą wróciliśmy, a Ali…
- Rose!- wrzasnęła uradowana brunetka.
- Ali!- mocno się przytuliłyśmy. 
- Jak podróż, ale chwilka nie teraz. Gdzie Aro?
- Rosy?- odezwał się głos z łazienki. To z pewnością on.
- Aro, musimy pogadać.- wyszedł za mną na korytarz.
- Nie ma o czym, jeśli przyszłaś tłumaczyć Mega…
- Nikogo nie chce tłumaczyć. Megi zniknęła!
- poszukaj jej u Nialla!—chciał już pójść, ale złapałam go za rękę
- Mam pomysł! Jak ona tam będzie to dasz mu w mordę, oki?- zapytałam uroczym tonem. A on zaczął myśleć pocierając ogolony podbródek.
- Dobra, choć.
Po chwili zapukałam do drzwi ekipy Harrego.- otworzył i zaspany Louis.- O, Rosy. Co tu robisz o…- spojrzał na zegarek.- … 4.27.?
- Jest Niall?
- Taaak, siedzi smutny i nie może spać.- I dobrze.
- zawołaj go, pliiis- poprosiłam.
- Niaal!
-Czego!- warknął.
- Rosecie woła.- usłyszałam jak zrywa się z łóżka
- Aro schowaj się.- szepnęłam
- Co chcesz?- zapytał szorstko
- Gdzie Meg?- powiedziałam równie nie miło.
- Nie mam pojęcia gdzie może byś ta szmata. Pewnie bzyka kolejnego frajera.- w tym momęcie dałam mu w twarz. Już chciał mi oddać, ale Aro się na niego rzucił. Szybko stamtąd poszłam. Gdy weszłam do pokoju liczyłam, że zastane tak moją małą Meg, ale zastałam tam tylko Harrego i Idę śpiących. Położyłam się obok, ale i tak nie mogłam zasnąś. Po około godzinie zaczął wyś muj budzik alarmując, że jest już wpół do siódmej. Wstałam i starałam się spokojnie przyszykować. Harry też już wstał , a zaraz później Ida. Ubrałam ją, a Harry poszedł do siebie się szykować. Po chwili ja też byłam ubrana i gotowa do wyjścia. Nie miałam zbytnio pomysłu co zrobić z małą. Po chwili drzwi do pokoju otworzyła Meg…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz